UŁUDĄ I MARĄ

pamiętam ławkę zatuloną w zieleń,
pod drzewami rozłożystych chwil
gdy jak miłość modre zawodziły fale,
rzeką płynęły łagodnie brakowało im sił

a my razem ze słońcem siedzieliśmy
w ciszę wplątani i wiele minęło lat
wspomnieniem tylko wracam w zielony
zapachem traw wymoszczony świat

to nie było rozstanie tylko losu żart
rozdzielił nasze chwile jeszcze młode
i okrutny bezlitosny budzik czas
w sercu żal wybija w jesienną pogodę

a deszcze się leją wciąż zimne jak ból
ten prysznic uderza i budzi mnie całą
gdy we śnie przychodzisz znów do mnie
lecz dla mnie już jesteś ułudą i marą

Ten wpis został opublikowany w kategorii trucizną nie może się stać, jesienią kochaj i kocham mów i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>