ŚLADEM ŻYCIA

zachód słońca (nad morzem)

czerwień zorzy bucha ogniem
pali błękit chmur
i nad wodą mgły rozognień
rozprzestrzenia stwór

mrok położył się ukradkiem
na czerwieni ust
dzień odpływa czarnym statkiem
w obecności bóstw

biała mewa w otchłań nieba
rzuca czarny krzyk
jakby chciała zmierzch pogrzebać
w stadzie dzikich ryb

wczesny księżyc w głębię wody
zerknął o dwunastej
znów wybiera się na gody
szyderca kanciasty

noc osłania mrok żałobą
fal uśpione lica
wstanie ranek i znów drogą
pójdziesz śladem życia

Ten wpis został opublikowany w kategorii trucizną nie może się stać, jesienią kochaj i kocham mów i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>