OGIEŃ

w noce ponure bez wiary noce
pączek rozwinął się róży
czemu to serce w piersi łomoce
czyżby znów ogień palił czart

szły szmaragdowe deszczowe chmury
prężyły durne przejrzysty grzbiet
bliżej mi było do własnej trumny
niebo zmieniło kolor farb

deszcze padały i konał żal
padała miłość prosto w kałuże
serce wybrało się na bal
całe w zimowe białe róże

ja nie wierzyłam w tęsknotę serca
deszczową nocą w zimny ból
kiedy zza chmury księżyc jak zdzierca
błękitny znaczył do mnie szlak

ogrzał mnie blaskiem srebrnej nocy
lecz nie ufałam w jego żar
wyrwałam serce z jego mocy
to ogień ogień palił czart.

Ten wpis został opublikowany w kategorii trucizną nie może się stać, jesienią kochaj i kocham mów i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>